Tajemnice technologiczne filmu „Avatar”

Kino 4D

O tym, że „Avatar” jest filmem pod każdym względem niezwykłym nie trzeba nikogo przekonywać. Wynik finansowy osiągnięty ze sprzedaży biletów, wydań DVD i sprzedaży praw do wizerunku filmowych postaci świadczy sam za siebie. Największą zaletą obrazu jest jego niezwykłe bogactwo wizualne osiągnięte dzięki nowoczesnym zdobyczom techniki. To pierwszy film całościowo zrealizowany w technologii 3D, który dawał widzom wrażenie niezwykłej głębi i niemal współuczestniczenia w świecie przedstawionym.

Kamery, animacje i efekty specjalne

Jeszcze przed etapem tak zwanej preprodukcji filmowej, dla twórców wiadomym było, że dostępne obecnie w studiach filmowych metody generacji cyfrowych postaci będą niewystarczające dla tego przełomowego przedsięwzięcia. James Cameron zwrócił się więc do specjalistów na tym polu – firmy nVidia – zwykle trudniącej się wspieraniem silników graficznych gier komputerowych. Studio Weta Digital – współpracownik nVidii oddelegowany do tego zadania – stworzyło sekwencje ponad 800 w pełni cyfrowych postaci, a dla ich realistycznej animacji zaprojektowano rewolucyjny silnik przedobliczeniowy PantaRay. Finalny efekt okazał się tak dobry, że zdecydowano się wykorzystywać go w kolejnych produkcjach studia, głównie tych animowanych.

Po nakręceniu wszystkich scen, na ostateczny obraz widzom przyszło czekać ponad dwa lata. Tak długi czas postprodukcji wynika z niezwykłych proporcji pomiędzy obrazem wygenerowanym komputerowo – 60 procent – i tym zwanym live action, zajmującym jedynie 40 procent filmu. By nawet najbardziej uważny widz nie mógł spostrzec różnicy pomiędzy tymi dwoma sposobami kreacji świata przedstawionego, potrzeba było pracy kilkuset specjalistów od efektów specjalnych. Zespół pracował wcześniej przy realizacji trylogii „Władca Pierścieni” Petera Jacksona i od tego czasu stał się najbardziej uznaną ekipą od animowania filmów aktorskich na świecie. By komputerowo wygenerowany wizerunek mieszkańców planety Na’avi wypadł przekonywająco, aktorzy swoje role grali z kamerami umieszczonymi na głowie. Ich ekspresje mimiczne stały się bazą do pracy informatyków, a podobna technika tchnęła do życia Tolkienowskiego Golluma.

Do wygenerowania obrazu 3D posłużono się pięćdziesięcioma kamerami wyprodukowanymi przez Panasonic na zamówienie reżysera. Koszt jednej sztuki przekracza 20 tys. dolarów, łatwo więc policzyć, że na sam ten cel wydano przeszło milion dolarów. Technologię rejestracji obrazu tym sprzętem twórcy ochrzcili mianem „Fusion Camera”.

Bartek Piasecki

Interesuje mnie wszytko co związane z SOCIAL MEDIA oraz platformą Worpress. Chętnie odpowiem na Wasze pytania związane z w/w tematyką. Jeżeli nie znajdziecie odpowiedzi na interesujące Was pytania napiszcie do mnie maila bortysz(małpa)gmail.com

Komentarze i opinie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *