Małe samochody z pojemnymi bagażnikami, czyli czasy przed Loganem

Małe samochody z pojemnymi bagażnikamiczyli czasy przed Loganem

Samochody miejskie
Samochody miejskie

Polski rynek samochodowy wciąż jest odmienny od tych znanych w krajach starej Unii Europejskiej. U nas, podobnie jak na tzw. rynkach wschodzących, dużą popularność zyskują sedany, nawet segmentu B, mimo że ich uroda najczęściej bywa dyskusyjna. U nas wciąż nadwozie złożone z trzech klocków oznacza prestiż, gdyż przypomina limuzynę. Lecz cóż to za limuzyna, która ma raptem 420 centymetrów długości.

Tak to się zaczęło
Samochody miejskie z nadwoziem sedan zaczęły zdobywać popularność w naszym kraju od czasów Suzuki Swifta II generacji (1989-1995). Model ten nie dość, że wyglądał nieciekawie w wersji hatchback, to z dodatkowymi centymetrami z wątpliwej urody stracił jeszcze więcej. Do tego bagażnik o pojemności 363 l także nie zachwycał. Niecodziennym sedanem była też Mazda 121 z lat 1990-1998, gdyż jej trzecia bryła miała  zaledwie kilka, może dziesięć centymetrów, zaś bagażnik to tylko 290 litrów (czyli raptem o 10 więcej niż w niedużym Citroenie Saxo). Te dwa japońskie samochody były pierwsze. Kolejne mikroskopijne sedany dostępne w naszym kraju pochodziły od europejskich wytwórców. Fiat Siena, czyli wydłużona wersja hatchbacka rodem z Brazylii, był wytwarzany w latach 1997-2001. I mimo wielu niepochlebnych opinii związanych ze stylizacją, przyjął się na polskim rynku. Ogromny bagażnik (500 l), do tego atrakcyjne ceny, także części zamiennych, przyczyniły się do sporej popularności tej „limuzyny”. Do dziś jest to dość popularny model na polskich ulicach. Kolejnym sedanem zaliczanym do klasy B, który próbował zawojować polski rynek, była wydłużona wersja Renault Clio — Thalia. Tak jak hatchback ceniony do dziś jest za stylizację, tak wersja z kufrem wywołuje na wielu twarzach uśmiech. I nie jest to raczej sympatia, ale drwina połączona z niedowierzaniem. Jak można było tak atrakcyjnie stylizowane Clio zepsuć? Udało się — kosztem ogromnego, aż 510-litrowego, bagażnika.

Logan, czyli sukces połowiczny
Gdy w 2004 roku odrodzona Dacia, przy pomocy Renault, wprowadziła na światowe rynki model Logan (występującym też z logiem Nissana czy Renault), mało kto w Polsce wróżył mu sukces. Po pierwsze mało prestiżowa marka, po wtóre stylizacja samochodu, po trzecie siermiężne wykonanie. Atuty: cena, ogromny bagażnik (510 litrów) i pojemne wnętrze, nie tylko jak na segment B. Logan pierwszej generacji nie zrobił w Polsce kariery. Sprzedawał się średnio. Natomiast w innych krajach europejskich, gdzie auto nie jest wyznacznikiem statusu, lecz tylko narzędziem, zdobył spore uznanie.

Dziś
Dziś samochody miejskie z doklejonymi bagażnikami (patrząc na polski rynek) to zmierzch popularności. Okazało się, że z czasem nawet konserwatywni Polacy wolą funkcjonalne hatchbacki, mimo że mają one mniejsze bagażniki. Mało kogo kusi już „limuzyna” o długości 420 centymetrów.

Bartek Piasecki

Interesuje mnie wszytko co związane z SOCIAL MEDIA oraz platformą Worpress. Chętnie odpowiem na Wasze pytania związane z w/w tematyką. Jeżeli nie znajdziecie odpowiedzi na interesujące Was pytania napiszcie do mnie maila bortysz(małpa)gmail.com

Komentarze i opinie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *